Sytuacja powtarza się każdego lata w milionach polskich domów. Słońce od wczesnych godzin porannych bezlitośnie smaga ściany budynków, a temperatura wewnątrz zaczyna drastycznie rosnąć. Intuicyjny odruch większości z nas? Szerokie otwarcie okien na oścież w nadziei, że do środka wpadnie choćby najmniejszy, zbawienny powiew wiatru. Niestety, zamiast ulgi, fundujemy sobie domowe piekło. Po kilku godzinach takiego „wietrzenia” powietrze w pokojach staje się gęste, stojące i nieznośnie gorące.